3/20/2011

GOODBYE DOG

Dziś musieliśmy uspać naszą wspaniałą suczkę, biedaczka już nie dawała rady, wczoraj dostała paraliżu i nawet nie umiała się już poruszać. To straszne, w sobotę miałam pogrzeb dziadka, dziś psina. Jestem bardzo wstrząśnięta. Nawet nie mam ochoty na nic, nie cieszą mnie ostatnie zakupy jakie chciałam zamieścić na blogu z chęcią bym je oddała, bo po co mi one.
Wiem jedno żadna inna psina jej nie zastąpi, była od początku urwisem, żywiołowa, hałaśliwa, wiecznie jej pełno było, znała wszystkie sekrety, rozpieszczona do granic możliwości, uwielbiała się tulić i leżeć na stercie poduszek, zawsze na najwygodniejszym miejscu, zajmowała najwięcej na łóżku, była jak termoforom, zawsze grzała w nóżki...może komuś się to wyda głupie, ale co mnie to, dla mnie utrata zwierzaka, jest równa utracicie człowieka.
Na jakiś czas pogrążam się w smutku, muszę to przeboleć, pomyśleć co dalej.
Pozdrowienia, udanej niedzieli, i tygodnia.

Anna

4 komentarze:

  1. szkoda psinki :( wsolczuje :**

    OdpowiedzUsuń
  2. wiem jak to jest jak się traci ukochanego psa.

    OdpowiedzUsuń
  3. bardzo mi przykro :(

    OdpowiedzUsuń

Dziękujemy za uroczy komentarz! xoxo